Kolejny przystanek to Montevideo - stolica Urugwaju. Montevideo w doslownym tlumaczeniu z portugalskiego to ``zobaczylem gore``. To wlasnie portugalczycy pierwsi staneli na tych ziemiach i zalozyli stolice. Dalsza hostoria kraju sprawia, ze jezykiem urzedowym jest tu hiszpanski, jednak z wieloma portugalskimi nalecialosciami. Zatrzyujemy sie w pieknym hostelu w kamienicy z XIX wieku. Cale miasto jest nimi usiane, jednak wiekszosc z nich jest w bardzo oplakanym stanie. Liczylysmy ze w Urugwaju nasze portfele nie beda oproznialy sie w takim tempie jak w Chile i Argentynie, jednak niestety - jest to samo.
Do Urugwaju przyjechalysmy glownie z powodu karnawalu, jednak na miejscu okazalo sie, ze karnawal nie jest w tych samych datach co ten w Brazylii. Trwa miesiac, ale prawdziwa zabawa zaczyna sie dopiero 20 lutego, a wczesniej sa przedstawienia teatralne, koncerty i inne kulturalne wydarzenia, nie tak latwe do zlokalizowania.
Cale szczecie bedziemy jeszcze mialy okazje doswiadczyc prawdziwej karnawalowej zabawy w Brazylii. Lecimy do Salvador da Bahia.
| Pies ktory lowil ryby :) |
| Nowy zakup Oli ;) |
No comments:
Post a Comment