Sunday, 22 January 2012

Cuzco - Machu Picchu

Dotarlysmy do pepka swiata - Cusco - najstarszego wciaz zamieszkanego miasta kontynentu. Wedlug legendy pierwszych Inkow zeslal wielki Bog stworca- Virococha, zeby nauczyli ludzi uprawy ziemi i tkania odziezy z welny lamy. Tak wiec wyslannik Manco Capac prowadzil plemiona w poszukiwaniu ziemi na ktorych zycie byloby slodkie jak ziarna kukurydzy, az dotarl do miejsca gdzie po wbiciu zlotego patyka, potwierdzil ze ziemia jest wystarczajaco zyzna. I tak zalozyl Cusco (w keczua qosqo znaczy pepek swiata), stolice imperium.

Zapukalysmy do hostelu, ktory polecil nam Marco, wspominany juz wczesniej peruwianczyk.
Drzwi otworzyl nam starszy pan, a jak sie pozniej okazalo jeden z trzech dziadkow opiekujacych sie hostelem o wdziecznej nazwie Estrellita (Gwiazdka). Na poczatku uslyszalysmy ze nie ma miejsc, jednak chwile pozniej popijajac mate na dziedzincu obserwowalysmy wyczyny ow trzech dziadkow. Doslownie urzadzali nam pokoj na nowo! Biegali z dolu na gore z rama lozka, z gory na dol z materacem itp. itd. Pokoj byl idealny, dodatkowo rano dziadkowie zaserwowali nam pyszne sniadanie (oszczedzili nam szukania na miescie czegos innego niz serwowany na sniadanie obiad). Zalowalysmy, ze nie mozemy pozwolic sobie na dluzszy pobyt w Estrellicie, jednak nie moglysmy sie juz doczekac zdobycia Machu Picchu. 

Podroz do najbardziej obleganej atrakcji Ameryki Poludniowej okazala sie bardziej kosztowna niz liczylysmy. Pociag dla turystow kosztuje 80$ (w obie strony, 1,5h drogi w jedna), dodatkowo wejscie na samo Machu Picchu 128 soli. Jest mozliwosc jechania okrezna droga i przejscie sporego odcinka na piechote w celu obciecia kosztow, jednak slyszalysmy o niebezpiecznych osuwiskach na drodze (ze wzgledu na pore deszczowa) i zrezygnowlaysmy z tej opcji. Jak sie dowiedzialysmy od peruwianczyka ktory ku naszemu zaskoczeniu mowil troche po polsku (studiowal na Ukrainie!) mieszkancy Peru maja tanszy pociag i wejscie za darmo w niedziele.
Zacisnelysmy zeby, wstalysmy o swicie i ruszylysmy w dluga podroz pod gore. Mimo, ze nie byla to duza wysokosc, to podejscie bardzo strome i meczace. Tu jest dzungla, wiec powietrze jest tak wilgotne ze po zdjeciu kurtek cale parujemy. Po wielu przystankach "na zlapanie oddechu" docieramy do celu.  Zadziwia nas jak wielu mlodych ludzi wybiera opcje podjechania autobusem pod samo Machu Picchu! My dumne ze swojego osiagniecia i zachwycone widokiem spedzamy na szczycie prawie caly dzien. Ruiny sa polozone w otoczeniu pieknych, porosnietych bujna roslinnoscia gor. Turystow jest sporo, ale obszar imperium jest tak ogromny, ze znajdujemy nawet ustronne miejsce na popoludniowa drzemke :)
Machu Picchu zostalo odkryte przez amerykanskiego archeologa Hirama Binghama  w 1911 r. Przybyl on tu w poszukiwaniu Vilcabamby- ostatniej stolicy Inkow, ktora zostala utworzona w glebi dzungli  w obawie przed hiszpanskimi konkwistadorami. Miejscowy wiesniak za 1 sola zaprowadzil go do miasta lezacego pomiedzy dwoma szczytami, pokrytego bujna roslinnoscia i ze zankomiecie zachowanymi ruinami. Jednak teoria, ze odkrycie, to pozostalosci Vilcabamby, szybko upadla. Podczas badan lokalnego cmentarza odnaleziono szczatki glownie kobiecych cial. Nie moglo wiec to byc zwykle miasto, a raczej zapomniane miasto kultu, byc moze klasztor Dziewic Slonca. Za kultem slonca przemawia tzw. "slupek do przywiazywania Slonca", ktory jest prawdopodobnie przyrzadem astronomicznym skonstrowanym do obliczania waznych dat, takich jak np. zrownanie dnia z noca.
Rzeczywiscie udziela nam sie specyficzna aura tego miejsca. Nic dziwnego ze zostalo ono ogloszone jednym z 7 nowych cudow swiata.




























1 comment:

  1. Totalna miazga! Ale wczówka, oj jaaaa! Lud domaga się wiecej Waszysch zdjec! :)

    ReplyDelete